Andrzej
Jestem podopiecznym Fundacji, która zajmuje się pomaganiem poszkodowanym weteranom oraz ich rodzinom. Właściwie określenie „weteran” można by zastąpić „bohater”, bo każdy z nich bohatersko pełnił swoją służbę dla dobra naszego kraju i jego obywateli. Podobnie jak mój tata, który jako żołnierz Rzeczpospolitej Polskiej, z dumą i słowami na ustach Bóg, Honor, Ojczyzna, służył poza granicami naszego państwa. Poległ podczas swojej pierwszej misji w Afganistanie. Zginął, robiąc to co kochał. To chyba najpiękniejsza śmierć na jaką człowiek może sobie zasłużyć. Właśnie tego mnie nauczył – żeby kochać to co się robi, żeby walczyć o swoje marzenia, pragnienia, nie patrzeć w przeszłość, tylko iść dalej, iść do przodu. Dzięki tej najcenniejszej lekcji życiowej, dążę do swojego celu, do spełnienia swojego marzenia z dzieciństwa, dzięki naukom i postawie mojego taty, a Fundacja pomaga mi ten cel osiągnąć, nie tylko finansowo, ale także wsparciem wyspecjalizowanej kadry, która jest otwarta na kontakt, służy pomocą, ma czas na spotkanie, na wysłuchanie drugiej osoby.
Jestem wdzięczny Fundacji za pomoc, za otoczenie mnie opieką, za całe dobro, które dla mnie zrobiła, którego nie sposób zliczyć. Taka ogromna pomoc jest przejawem szacunku i wdzięczności dla „Bohaterów” – zwykłych ludzi, którzy z życzliwością, swoją postawą i osobowością, wracają wiarę, że jeszcze na świecie istnieją ludzie, którzy są braćmi każdego z nas.