Małgorzata
Byłam bardzo mała, kiedy tragicznie zginął mój tata – policjant. Byliśmy na wakacjach nad morzem. Tego dnia padał przelotny deszcz a niebo było zachmurzone. Przed wejściem na plażę kupiliśmy gofry a potem poszliśmy zobaczyć morze. Wszystko rozegrało się bardzo szybko – na wzburzonym morzu rodzeństwo chłopiec i dziewczyna walczyli z falą. Dziewczynie udało się wydostać z wody, ale chłopak potrzebował pomocy. Na ratunek pobieli chłopcy spod wydmy i mój tata. Przed skokiem do wody mówił mamie, żeby wezwać pomoc i na niego czekać na brzegu. Wszystko trwało kilka sekund. Z morza chłopcy wyciągnęli topiącego się chłopaka. Mój tata niestety nie wyszedł z nimi na brzeg, a po chwili ruszyły poszukiwania. Po kilku godzinach jeden z ratowników zobaczył tatę w niebieskiej koszulce w morzu …Tata zdążył wypchnąć topiącego się chłopaka ratując mu życie. Niestety sam stał się ofiarą prądów morskich, a po akcji ratowniczej zabrakło mu już sił by się samemu uratować. To był straszny dzień. Na nagrobku z czarnego marmuru widnieje zdanie: Ratując inne życie, poświecił własne.
Po tym zdarzeniu moja rodzina została objęta opieką Fundacji. Możemy korzystać z pomocy psychologa jak również ze wsparcia doradcy edukacyjnego. Bardzo lubimy jeździć na Letnie Warsztaty Integracyjne organizowane przez Fundację.